Uczestnictwo w OFE - Fundusze Emerytalne dobrowolne, a nie jak dotąd - obowiązkowe - taki zapis może pojawić się w nowej ustawie o emeryturach kapitałowych, którą prawdopodobnie jeszcze w maju przygotuje resort polityki społecznej. Taką alternatywę co do formy oszczędzania na emeryturę stawiano przed obywatelami w połowie minionego wieku, przypomina w rozmowie z "Polska The Times" minister Jolanta Fedak. O praktycznym wymiarze nowych zapisów ustawy tak mówi sama minister: "Osoby, które rozpoczynają pracę, musiałyby zadeklarować chęć uczestnictwa w II filarze. Natomiast ci, którzy już w nim są, musieliby zdecydować, czy chcą w nim pozostać. Jeżeli nie - ich składki pozostaną w ZUS"
Minister Fedak w wywiadzie dla "Polska The Times" odnosi się również do pomysłu W. Pawlaka, by polski system emerytalny uczynić podobnym do kanadyjskiego: "To dobre rozwiązanie. Zresztą zmiany zaproponowane przez Ministerstwo Pracy idą w podobnym kierunku. Między innymi proponujemy wypłatę środków z funduszy emerytalnych OFE pod warunkiem, że ubezpieczony uzyska emeryturę w wysokości 200 proc. najniższej emerytury. Dziś byłoby to ponad 1400 zł. Popieram rozwiązania kanadyjskie także z tego powodu, że koszt funkcjonowania systemu jest tańszy."

Szefowa resort pracy i polityki społecznej intensywnie forsuje zmiany w systemie emerytalnym. Docelowym i najlepszym zdaniem J. Fedak rozwiązaniem będzie wolna konkurencja pomiędzy funduszami emerytalnymi OFE, która ma się przełożyć na lepsze niż dotąd efekty inwestowania środków ubezpieczonych.
Wywiad Joanny Ćwiek z minister Jolanta Fedak:
Pani Minister, kiedy możemy spodziewać się dokończenia prac nad nowelizacją ustawy o emeryturach kapitałowych? Zapowiadała Pani, że do końca marca projekt stanie na posiedzeniu rządu. Tymczasem jest już maj, a zakończenia prac nie widać. Dlaczego?
Prace nad ustawą przeciągają się, bo podczas konsultacji dostaliśmy do niej bardzo wiele uwag i musimy się do nich wszystkich ustosunkować. Myślę, że w maju nastąpi zakończenie prac nad założeniami do ustawy i projekt pojawi się na posiedzeniu Rady Ministrów.
Czy jakieś zmiany zostaną wprowadzone do projektu ustawy po tych konsultacjach?
Obecnie rozważamy zmianę założeń ustawy i wprowadzenie do niej zapisu, aby OFE były dobrowolne, a nie obowiązkowe. Takie rozwiązanie obowiązywało dla ubezpieczonych urodzonych w latach 1949-1968. Chcielibyśmy, żeby każdy miał wybór, czy chce, aby jego emerytura była waloryzowana za pomocą instrumentów rynku kapitałowego, czy raczej powinna być waloryzowana w ZUS. Uważamy, że wolny obywatel w gospodarce wolnorynkowej powinien mieć możliwość dokonania świadomego wyboru: czy w ogóle chce brać udział w rynku kapitałowym, a następnie: jak inwestować - kupować akcje? obligacje? na jak długo? Tymczasem połowa członków otwartych funduszy emerytalnych w ogóle nie wie, że ich pieniądze na przyszłe emerytury znajdują się w portfelach zarządzanych przez powszechne towarzystwa emerytalne. Ich udział i wpływ na to, jak te pieniądze są zarządzane, czy mają zyski, czy nie, jest praktycznie żaden. Brak świadomości oznacza tak naprawdę brak kontroli właścicieli pieniędzy nad zarządami towarzystw emerytalnych.
Jak to miałoby wyglądać w praktyce?
Osoby, które rozpoczynają pracę, musiałyby zadeklarować chęć uczestnictwa w II filarze. Natomiast ci, którzy już w nim są, musieliby zdecydować, czy chcą w nim pozostać. Jeżeli nie - ich składki pozostaną w ZUS.
Czy Pani zdaniem wprowadzenie dobrowolności OFE spowoduje, że fundusze zaczną walczyć o lepsze wyniki, czy raczej potrzebne są dodatkowe uregulowania?
Najlepszym rozwiązaniem zmuszającym podmioty do konkurowania jest wolny rynek. 10 lat funkcjonowania OFE pod rządami ustawy nie wymusiło na OFE żadnej konkurencji. OFE nie ścigały się między sobą na niższe prowizje i opłaty czy lepsze stopy zwrotu. Koszty funkcjonowania OFE zawsze były w górnych dozwolonych prawem limitach ustalonych przez regulatora.
Obawiam się, że jeśli Polacy zaczną masowo uciekać z OFE do ZUS, to w przyszłości, kiedy trzeba będzie te emerytury wypłacać, nasz system emerytalny może się załamać.
Moim zdaniem będzie wręcz odwrotnie. Sytuacja finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych podobnie jak budżetu państwa poprawi się. Zmniejszą się dług publiczny oraz koszty jego obsługi. Zmniejszając zaś koszty funkcjonowania systemu emerytalnego, podniesiemy wysokość emerytury.
Jakie jeszcze zmiany szykują się w założeniach do tego projektu?
Przyjmiemy uwagi ministra skarbu, czyli zwiększymy limity inwestycyjne, co pozwoli na wyższe inwestycje na giełdzie.
Poza tym planujemy także uchylenie obecnie obowiązujących przepisów o akwizycji. Zakaz wtórnej akwizycji sugerują nam same PTE. Ograniczenie akwizycji jest w interesie ubezpieczonych. Zmniejszą się koszty funkcjonowania PTE i jednocześnie ograniczymy nieuczciwą konkurencję.
Czyli w ogóle nie będzie agentów?
Zobaczymy, jak to będzie ostatecznie wyglądało. Zastanawiamy się, czy może w ogóle zakazać akwizycji. Po co agent, skoro to samo można załatwić przez telefon czy internet, a podpisaną umowę odesłać pocztą?
Premier Pawlak od jakiegoś czasu forsuje pomysł przekształcenia polskiego systemu emerytalnego na wzór kanadyjski. Co Pani sądzi o tym pomyśle?
To dobre rozwiązanie. Zresztą zmiany zaproponowane przez Ministerstwo Pracy idą w podobnym kierunku. Między innymi proponujemy wypłatę środków z OFE pod warunkiem, że ubezpieczony uzyska emeryturę w wysokości 200 proc. najniższej emerytury. Dziś byłoby to ponad 1400 zł. Popieram rozwiązania kanadyjskie także z tego powodu, że koszt funkcjonowania systemu jest tańszy. Nie trzeba tworzyć dodatkowych kosztownych instytucji po to, żeby obracały naszymi pieniędzmi.
Premier Pawlak idzie w tym pomyśle jeszcze dalej - chce obniżenia składki emerytalnej do 120 zł. W zamian za to każdy dostawałby emeryturę w wysokości 1200 zł. Czy to oznacza, że możemy spodziewać się obniżenia składki emerytalnej?
Nie znam tych wyliczeń. Ale rzeczywiście, jeżeli ustalimy minimalną wysokość emerytury, tak jak funkcjonuje ona w Kanadzie, to dopasujemy do niej wysokość składki. I nie można wykluczyć, że będzie ona niższa niż obecnie.
Pawlak proponuje także przeprowadzenie referendum o zmianie systemu emerytalnego. Co Pani na to?
Uważam, że w Polsce mamy tak skomplikowany system emerytalny, tyle wyjątków od ogólnych reguł i podsystemów, że postawienie pytania w referendum byłoby bardzo trudne. Uważam, że lepiej będzie, jeśli Polacy na ten temat wypowiedzą się w narodowej dyskusji.
Ratowanie systemu emerytalnego to także troska o politykę rodzinną. Coś się w tym zakresie zmieni?
Rzeczywiście to sedno sprawy. Tylko większa liczba urodzeń może zmienić sytuację emerytalną w przyszłości. Aż jedna piąta całego długu państwa to zadłużenie z tytułu funkcjonowania II filara. Dlatego może, zamiast zastanawiać się nad propozycjami obniżenia wysokości świadczeń, warto się zastanowić, co możemy zrobić, aby za lat kilkadziesiąt problem demograficzny nie demolował wciąż naszego systemu emerytalnego. Jedynym rozwiązaniem jest zwiększenie urodzeń. Musimy zapewnić przynajmniej zastępowalność pokoleń. We Francji priorytetem od 30 lat jest polityka rodzinna. Natomiast u nas od 10 lat deliberuje się nad tym, jak uchronić towarzystwa emerytalne przed spadkiem dochodów. Myślę, że są ważniejsze sprawy.
Możemy się wkrótce spodziewać jakiś nowych rozwiązań prorodzinnych?
Chcielibyśmy w tym roku podjąć próbę zwaloryzowania świadczeń rodzinnych. Sądzę, że gdyby prace nad nowelizacją emerytur kapitałowych zakończyły się wcześniej, to znaleźlibyśmy środki na politykę rodzinną państwa.
źródło: Polska The Times



